środa, 22 maja 2013

Olej z kiełków pszenicy i szybkie zakupy.







Zaczął się gorący czas zaliczeń i widmo sesji zajrzało mi oczy. Nie mam czasu nawet na rzut oka na ulubione blogi a co dopiero na jakiś post...

Dziś więc szybko, o moich wczorajszych zakupach.

Po pierwsze udało mi się wreszcie do sklepu helfy. Jeden znajduje się na Św. Mikołaja drugi na Hallera oba znajdują się na mojej trasie- jednak od marca jakoś nie mogłam tam dotrzeć...

Moim łupem padł olej z kiełków pszenicy. Długo się przymierzałam do jego kupna. Zastanawiałam się czy może nie zainwestować w tak modny ostatnio- olej arganowy. Ale doszłam do wniosku, że zgodnie z zasadą, że najlepsze jedzenie to, to które rośnie najbliżej nas; podobnie będzie z naturalnymi kosmetykami.




Wczoraj użyłam go pierwszy raz na włosy i od razu na całą skórę. Wcześniej używałam oliwy z oliwek, oleju kokosowego i lnianego. Jakikolwiek efekt widziałam tylko po lnianym, ale olej z kiełków pszenicy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania!

Włosy już w trakcie zmywania były gładkie, niesplątane (moje ostatnio plączą się jak szalone) i miękkie. Po myciu efekt się utrzymał i nawet jeszcze dziś w trakcie mycia czułam, że są inne.

Spośród olei roślinnych cechuje się największą zawartością witaminy E.


Działa przeciwstarzeniowo, przeciwzapalnie, regenerująco nawilża, uelastycznia skórę, łagodzi podrażnienia. Poprawia ogólny wygląd skóry. Nadaje skórze gładkość i miękkość. Działa nie tylko na powierzchni skóry, ale również łatwo przenika do naskórka. Pomaga zniwelować blizny, podobno świetnie sprawdza się w profilaktyce przeciw rozstępom. Niweluje rumień i obrzęki- więc wykorzystywany jest w pielęgnacji skóry naczynkowej. Jak sprawdza się w walce z czerwona buzią z pewnością napiszę.


Regeneruje wnętrze włosa, odtwarza naturalną osłonkę i wygładza ich powierzchnię. Chroni przed nadmierną utratą wody oraz promieniowaniem UV- co szczególnie ważne o tej porze roku gdy słońce pojawia się i znika. Dla mnie absolutny numer 1!


Poza tym powrót do balsamu Seboradin (maska Tołpy nie sprawdziła się na moich włosach) Biovax bo włosy znów mi wypadają.


Niedługo napiszę też jak sprawdza się na moich paznokciach lakier Essie. W sperpharm trwa co prawda promocja Sally Hansen (razem z majowym Cosmopolitan 40% taniej- od ceny 35 zł warto się skusić- jednak ja szukałam głębokiej czerwieni a tam były same pastele i pomarańcze...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz